RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii’

blog nieaktywny

05 lip

trwa przenoszenie archiwum na www.awari.com.pl , gdzie zapraszam tych, którzy czasem tu zaglądają.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zmiana miejsca pobytu

04 lut

Niniejszym informuję o zmianie miejsca pobytu na:

do widzenia blog.pl

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bałtyk nad Tatrami, Tatry nad Bałtykiem, czyli Morski Finał WOŚP nad Morskim Okiem 2013

28 sty

Tak naprawdę to do chwili kupienia biletów nie wiedziałam, że pojadę, wszystko stało pod tak wielkim znakiem zapytania, że aż trudno uwierzyć. Podobno , gdy czegoś bardzo się chce i pragnie to cały świat pomaga. Dla mnie rok bez wyjazdu styczniowego w góry, to rok stracony…rok bez radosnego wpatrywania się w góry za oknem i spaceru środkiem Morskiego Oka jest pusty.

I tym sposobem w piątkowe popołudnie ruszyłam z Gdańska zatłoczonym pociągiem na spotkanie marzenia, podróż minęła spokojnie i w mroźny sobotni poranek wysiadłam w Zakopanem. Tradycyjnie zachwyciła mnie niesamowita ilość śniegu na ulicach, rozczuliły zatłoczone na maxa busiki i rozśmieszyła łapanka urządzana przez kierowców już na peronie, gdy wysiadaliśmy z pociągu.

Organizując sobie transport do schroniska – wielkie dzięki dla gospodarzy schroniska Morskie Oko za pomoc w tej kwestii, pozwoliłam sobie na odrobinę niepewności, nie wiedziałam poza jedną osobą kogo mam w ekipie orkiestrowej…Będąc najmłodszą osobą w grupie zostałam kierownikiem i teraz trochę rozpaczliwie zastanawiałam się jak też to będzie jak będę musiała w grzeczny sposób opanować radosny chaos i wprowadzić odrobinę porządku.

Ku mojej wielkiej radości moja ekipa okazała się doskonale zorganizowana i wszystko udało się załatwić bezproblemowo. W tym roku gospodyni p. Maria Łapińska zaproponowała na orkiestrowy sklepik dwa stoliki na wprost wejścia. I to okazało się kluczem do sukcesu:)), gdyż pierwszym widokiem jaki rzucał się turystom po wejściu do środka były nasze stoiska i roześmiane twarze ekipy gdańsko-krakowskiej. Szybko wypracowałyśmy odpowiednią taktykę , najpierw , gdy wchodzący pozbywał się kolejnych warstw odzieży, zabawiałyśmy rozmową pokazując co ciekawsze gadżety ze sklepiku. Naszym poczynaniom czujnym okiem przypatrywał się kaszubski gryf . Furorę zrobiły zdjęcia okolicy otrzymane w prezencie od gospodarzy – absolutnym numerem jeden była fotka miśka zaglądającego w okno schroniskowej kuchni. Dzieci pokochały gdańskie lewki i często był dylemat..co wybrać lewki, czy pyszne galaretki. Błogą minę na wielu twarzach łącznie z naszymi wywoływała szarlotka ozdobiona przez szefową kuchni p.Basię orkiestrowym serduszkiem.
Zmęczona podróżą siedziałam przy stoliku i zajadając się szarlotką czułam w duszy tą radosną błogość , gdy wiesz ,że jest się tam, gdzie chciało się być, taka pewność, że wróciło się w miejsce, które jest nasze. Wpatrując się w Mnicha za oknem przysłuchiwałam się ekipie planującej niedzielny wypad na mszę do kaplicy na Wiktorówkach – co okazało się genialnym posunięciem – Ewy dwie wróciły z mega ciężkimi puszkami. A my z Basią działałyśmy w schronisku wyprzedając towar ze sklepiku.
W tzw międzyczasie obie wybrałyśmy się na krótkie spacerki po okolicy korzystając z dobrodziejstwa jakim są aparaty cyfrowe, ilość zrobionych zdjęć przytłaczała podobnie jak uroda krajobrazu przez nosem:)) To ,że udało się dojść do kompromisu i wybrać zdjęcia do fotorelacji uważam za sukces nas wszystkich.
Było nam tam błogo jak u mamy…gospodyni co chwilę zaglądała pytając, czy wszystko gra i zaganiała nas na obiad, czy śniadanie… za tym się tęskni, podobnie jak za pogawędkami ze schroniskową ekipą.

Swojsko, sielsko, czarodziejsko…

tak poprostu Gdańsk nad Morskim Okiem.

do zobaczenia za rok.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

zajebistości

01 sty

Generalnie nie jest zabawnie, jest z lekka, a chwilami bardziej niefajnie…a dlaczego, dlatego, że mama się rozchorowała…a jak chory jest ktoś najważniejszy w domu, to cały dom choruje…przechorowane były święta, mniej lub bardziej…przez mamę, a teraz okazuje się wg kogoś tam, że to ja z siostrą jako mieszkające z mamą odpowiadamy za jej stan…bo przecież powinnyśmy siłą ją zawlec do lekarza, najlepiej wczoraj, przedwczoraj albo jeszcze wcześniej… powinnyśmy zapewne też wyrywać jej z talerza co bardziej tłuste kawałki jedzenia i inne takie, ale nie my tego nie zrobiłyśmy, więc spotka nas za to kara i potępienie.
W ramach bonusu spędziłam sobie w sobotni wieczór 3 godziny na szpitalnym oddziale ratunkowym, gdzie rodzicielce zrobiono płukanie żołądka i zalecono super lekką dietę – miejmy nadzieję, ze podziała. oddział rewelacja, ale personel – zwłaszcza w rejestracji już mniej – przyjmowała mnie jakaś pani nader głośno mlaskająca gumą do żucia i nie mająca pojęcia jak zarejestrować pacjenta w systemie. osoby zgłaszające się na SOR też nie lepsze, część sobie wyszła i nawet nie zgłosiła tego….a lekarz biegał i szukał pacjenta…czasem znalazł, a czasem nie. nikt nie wiedział dlaczego nagle zawyły alarmy i wygłaszały uspokajające komunikaty w dwóch językach…jako dodatkowa atrakcja wystąpiło przywiezienie przez policję zakrwawionego chłopaka w łańcuchach, widać lepszy zawodnik z niego skoro za obstawę miał trzech uzbrojonych policjantów w kamizelkach kuloodpornych…dwóch poszło z nim do toalety, a jeden stał pod drzwiami i straszył pistoletem…
tym co mnie tam mile zaskoczyło był niemal całkowity brak specyficznego szpitalnego zapachu i ciepło, nie śmierdziało tą obrzydliwą mieszanką środków odkażających , krwi i tego wszystkiego co kojarzy się ze szpitalem. w zasadzie CMI to nie był nasz rejon…powinniśmy jechać do tej umieralni na Zaspie, ale już dawno temu zapadłą decyzja,że nigdy więcej tam…

sobotnia i potem niedzielna wizyta w szpitalu spowodowała, że obie z siostrą dosyć niemrawo przywitałyśmy nowy rok i jak tylko ucichł łomot rakiet poszłyśmy spać. to nie był dobry początek…szampan został nie wypity…tost noworoczny wypiłyśmy colą.

a mama…mama śpi i zdrowieje…mam nadzieję.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Spamowisko z blog.pl

27 paź

Od czasu zmiany systemu moja poczta zasypywana jest spamem niby komentarzy blogowych do moderacji notek,czy też wpisów do księgi gości….widać przestały działać jakieś zapory, czy też inne firewalle i tony spamu docierają do użytkowników…co za żenada i wstyd na maxa. niedobrze się od tego robi. dziś pozbyłam się około 30 paru bezsensownych maili z niby komentarzami do wpisów.
pomału wychodzą coraz mniej sympatyczne cechy przenosin.
do bani to wszystko…..

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

witamy na blog forum 2012

16 paź

Z sympatii do miejsca jakim jest PGE Arena staram się bywać tu jak najczęściej, a że imprez jest coraz więcej mogę podziwiać piękny stadion dosyć często. rzec można było ciekawie, towarzystwo mniej lub bardziej znanych blogerów bawiło się doskonale. biegając z wykładu na wykład, rzecz jasna najbardziej zatłoczone były te w sali z widokiem na gdańską PGE Arenę…i rzecz jasna największą obsuwę czasową spowodował swoim wystąpieniem prezydent naszego miasta. Z zapowiedzianych celebrytów nie pojawiła się Karolina Korwin Piotrowska, która miała prowadzić jakieś warsztaty…Słuchaczy zachwyciła Maria Czubaszek, co ciekawsze puenty wszystkiego pochodziły od Kominka, który okazał sie całkiem sympatycznym gościem. Pewien niesmak pozostawiła po sobie pani mająca prelekcję ze słowem Parenting w tytule….powiedziała coś w stylu, że kobieta po urodzeniu dziecka , wydalając macicę traci poczucie humoru – powyższy tekst nawet wyrwany z kontekstu jest z lekka niesmaczny. Aczkolwiek też nie można się z nią w jakiś stopniu nie zgodzić – gdyż już dawno zauważyłam, że część z blogujących znajomych kobiet, po urodzeniu dziecka całkowicie się zmienia i nagle ciekawy, pełen inwencji blog zmienia się blog dziecięcy. Chwalebnym przykładem jak tego nie zrobić jest Bajka z Radzieckiego Termosu.
Cóż jeszcze w temacie Blog Forum….hmmm może to,że tam wszystko było rozpatrywane w temacie komunikacji tylko i wyłącznie poprzez sieć…zbiorowisko ludzi uzależnionych o sieci, w każdej sali wykładowej było nerwowe zerkanie, gdzie są przedłużacze i klikanie , aby wejść do sieci. byli lepsi niż wszelkie media markty i inne takie – lapki, ipody i inne smartfony do wyboru i koloru. niektórzy mieli po kilka. przyciemnione do prezentacji sale rozświetlał blask bijący z ekranów gdy blogerzy na gorąco relacjonowali na Twitterze co się dzieje.
W międzyczasie wolontariusze ogarniali temat dotyczący kilku różnych wersji programu przesłanego mailem do uczestników oraz zajmowali strategiczne pozycje koło stołów z lunchem:)) sporą przyjemnością było bezkarne siedzenie na VIPowskiej trybunie. Gdzieś po drodze był mecz piłki blożnej, który wygrała drużyna KRASNALI..:)))

było wesoło, ciekawe co będzie za rok.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

kropki trzy, czasem cztery

13 paź

nie rozumiem tego nowego miejsca, nie umiem się tu odnaleźć, nagle zniknął mi kawałek wirtualnej codzienności, jakiś tam okruch czegoś, co choć trochę było moje…dziwnie jakoś bez tego stosu linków….czy ktoś mi może powiedzieć jak wstawić tu gdzieś moje linkowisko? albo przerzucić całość na inny system? gubię się tu i ten taki nieznajomy widok…ehhhh. i niczego nie zmieni, że niby na lepsze te zmiany…

właśnie wsiorbało mi nową notkę, całkiem miłą i sympatyczną….zajebiście, kurfa, zajebiście…zdaje się ,że płacę właśnie frycowe na nowym systemie. no żesz kurfa…szlag by…(((

nic to…trwa w Gdańsku blog forum…zobaczy się na żywo tzw blogowych celebrytów, podobnież ma być sławny Pan piszący blog Kominek i paru innych.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Baltic Games 2012

03 wrz
nikomu, kto odrobinę ceni swój czas i jako wolontariusz chciałby robić coś sensownego nie polecam w przyszłości pracy przy Baltic Games…to co zrobili z nami organizatorzy było żenujące…kompletny brak organizacji…pracą wolontariuszy oszczedzili sobie na wydatkach za ochronę, wszyscy wkoło nam to mówili i się z nas nieco nabijali,że tacy z nas frajerzy….część tzw. wolontariuszy zamiast wykonać swoje zadania siedziała non stop na widowni i nie raczyła dać podmianek, ganiały te dzieciaki za gadżetami i litrami pili monstera…w związku z czym na 2 i 3 dzień nie przyszło już całkiem sporo z tych, którzy chcieli coś robić. w piątek dla drugiej zmiany nie było nic do picia i jedzenia poza talonem otrzymanym od naszej koordynatorki…była kochana,ale nie ogarnęła bałaganu jaki mieli organizatorzy:(((. stanowiska jakie były w opisie oferty przypadły ekipie znajomych organizatorów…która bardzo się dziwiła,że my nic nie wiemy. a główny szef jak się pokazał to nas opier…jak próbowaliśmy coś do jedzenia i picia dostać….małolat, który nie ma pojęcia o organizacji imprezy nie powinien się za to brać!!!! stanowczo Wam odradzam udział w tej imprezie, chyba,że lubicie marnować swój czas wolny i bez sensownego przydziału i pomocy ze strony ogranizatora sterczeć na widowni!!!
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

nie dam!!!

26 lip

ucieczka

pewnie chcieli zabrać jej loda!!! i potem się dziwią,że w kościołach coraz mniej i mniej wiernych….

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

świat się kończy…

25 lip

a może zaczyna…

dotarło do mnie zaproszenie na ślub Kiszczaka..:))) Lady Pazurek gratulacje:)))
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS