tymczasem
jutro idę na sushi i nie zamierzam się niczym przejmować. no może tym, czy knajpka do której się wybieramy będzie otwarta. wszędzie na mieście natykam się na studentów, bo dla nich imprezowanie w Polsce jest tańsze niż w domu. Wszędzie słyszę hi, hello...już nawet w knajpie napić się nie można porządnie, bo na drugi dzień wie o tym cały akademik...

w początkach mojej pracy na uczelni dowiedziałam się pewnego razu od studentów, że posiadam męża...i wieść ta krążyła dłuższy czas. nie wspomnę już o romansach jakie miałam z co ciekawszymi wizualnie studentami i profesorami...gdyby choć jedna z tych rzeczy była prawdą dawno by mnie tam nie było.

aczkolwiek wśród personelu płci pięknej pewną popularnością cieszyły się służbowe kursy na chirurgię...całkiem miłe dla oka tam widoki bywają:))

cóż jeszcze w pracy...ano następuje zmiana na stanowisku kierowniczym wymuszona przez przepisy i wykonana w tak paskudnym stylu, że lepiej nie mówić niczego czego by się potem żałowało. poza tym zaczynam mieć coraz większą alergię na przedstawicieli pewnego kraju arabskiego. niedobrze mi się robi, gdy muszę czytać kolejne maile świadczące o tym,że ich nadawca nie raczył przeczytać ze zrozumieniem tego co do niego poszło, ale za to doskonale umie robić operację typu - kopiuj-wklej...nie określając dokładnie tego czego chce zarzuca brak współpracy i złą wolę...ehhhh, nic to.

a tymczasem....szczęśliwego nowego roku...oby nie było gorzej niż w tym starym, a jedynie lepiej.




awari 2011-12-31 22:27:57
skomentuj (0)
pewnego dnia w Sopocie...:)))




można było spotkać na plaży pewnego Pana z zespołu Rammstein.....
radosne uśmiechy zostaną  nam na długo;)))

Tagi: marzenia do spełnienia!!!!
awari 2011-11-17 23:24:19
skomentuj (5)
kochana rodzinka
najlepsza jest na zdjęciu, i to tak z boku,aby łatwo było wyciąć...rzecz powszechnie znana. wszyscy mają lepiej lub gorzej w tej kwestii, ale mnie do szału doprowadza ostatnio kochana siostrzyczka z którą to rezyduję w jednym pokoju...otóż siostrzyczka ma najdroższą i kochana od ponad trzech tygodni jest przeziębiona i straszliwie kaszle budząc mnie po nocach, czasem nawet po kilka razy. nie poskutkowały i nie skutkują prośby, aby wreszcie ruszyła tyłek do lekarza. mordę rozdziera lepiej niż koparka, gdy o to najpierw prosiłam teraz to stanowi moją jedyną odpowiedź na jakiekolwiek zapytanie z jej strony. najpierw mówiła, że nie ma wypłaty, teraz mówi,że nie pójdzie...bo nie...nie ma innej odpowiedzi niż nie.nikt i nic nie jest w stanie wpłynąc na zmianę tej idotycznej postawy.

szlag mnie trafia coraz większy, bo przez to jestem jeszcze mniej wyspana niż zwykle, a to w połączeniu z dużą ilością pracy nie wpływa najlepiej na dobry humor.

brat z kolei rezydujący od paru lat w Anglii przyczepił się jak zwróciłam uwagę na idiotyczne kometarze jego znajomych pod zdjęciem mamy...że niby wiochę robię, no w sumie może tak, ale jakoś nie spodobało mi się, że jakieś obce osoby głupio komentują fotki mojej mamy, może to takie skrzywione wyspiarskie poczucie humoru im się udzieliło.

rośnie we mnie coś dużego i bardzo niefajnego, może Kiszczak pożyczy mi jakiego kałacha i postrzelam sobie gdzieś...

Tagi: kałacha poszukuję
awari 2011-10-31 16:41:12
skomentuj (1)
to wina Facebooka
tylko i wyłącznie...przez Facebookowe nudne popołudnie, gdy akurat ulubiona gra doprowadziła do stanu bliskiego zawałowi, a także innym chorobom nagłym i gwałtownym przeglądałam artykuły, czytając lokalne portale. Natrafiłam wtedy na infromację o dniu otwartym stadionu PGE Arena w Gdańsku, potrzebowali wolontariuszy do pomocy. Przydzielona do pomocy stałam na jednej z bram licząc wchodzących takim klikaczem, wolontariusze jak w transie klikali nie widząc świata dookoła. Potem nam powiedzieli, że nawet jakieś kontrole i VIPy rozmaite chwalili pracę całej ekipy...ale dla mnie, nie wiem jak dla innych największą frajdą było wbiegnięcie na koniec na sam środek murawy boiska i radosna zabawa na oczach tłumu wychodzących gości;)))

i tak w sierpniowe popołudnie zaczęła się kolejna przygoda, kolejny sposób na wypełnienie dnia. z akcji na akcję , darmowe oglądanie pokazów festiwalowych, czy też kierowanie ruchem na drodze krajowej podczas pikniku mobilności aktywnej - bo akurat organizator zapomniał tam kogoś postawić...ani policji, ani ochrony tylko dwie dziewczyny wysłane na ruchliwą drogę przez koordynatora. wrażenia nie do opisania, gdy stajeśz na wprost jadących aut próbując skierować je na właściwy parking...zwiedzanie stoczniowych zakamarków podczas kręcenia reklamy dla gry miejskiej, a potem powrót przez miasto w makijażu grubości paru centymetrów i walka z tonami podkładów i cieni przy zmywaniu tego z twarzy i reszty.

gdzieś po drodze kolejne rozdanie dyplomów z Uniwersytetu Bałtyckiego i smutek na myśl, że to już koniec, że nie ma więcej kursów w tym projekcie. Gdynia znowu staje się miastem z innej planety odległym i obcym. Oswojony i na zawsze w pamieci zostaje ten kawałek na wzgórzach koło szkoły prowadzonej przez jezuitów, gdzie prowadzone były zajęcia na których nawet chemia była zrozumiała, a angielski budził śmiech.

przeważnie nie mam czasu, staram się go nie mieć, być w biegu, ciągle w ruchu.




awari 2011-10-22 13:33:32
skomentuj (2)
bez komentarza...
i zapadł mroook

Tagi: aaaaa!!!!!!
awari 2011-09-14 23:41:09
skomentuj (0)
jazzowe noce
Dnia wczorajszego udałam się na koncert o niewiele mówiącej nazwie Marcus+ w ramach festiwalu Solidarity of Arts w Gdańsku, w ramach przyjemnego spędzenia wieczoru dołączyłam do znajomej ekipy z RWMu i poszliśmy...Szczerze mówiąc nie wiedziałam co robię i na co się wybieram pomimo obejrzenie kilku filmików z zeszłorocznego koncertu...i nie będąc fanką, ani tymbardziej nie gustując w tego typu muzyce spędziłam ok 4 godzin czekając na jedyny jasny dla mnie punkt programu Angelique Kidjo, która z lekka folkowo rozbujała publiczność. Tyle jazzowego grania i w takiej formie to nie dla mnie i dla wielu obecnych tam ludzi...zaproszone gwiazdy urządziły regularne jam session i owszem było to ciekawe i świetne, ale dla fanów gatunku, reszta stopniowo wymiękała mówiąc wprost...mając coraz bardziej dośc z ulgą powitała orkiestrę , która zagrała kilka utworów klasycznych.
Uważam, że aby coś krytykować należy się z tym ,że tak powiem zapoznać, obejrzeć, czy też w tym przypadku posłuchać. Taki też był cel mojego wyjścia na koncert...nie bez znaczenia był też fakt, iż wspomniany koncert był darmowy...podejrzewam,że jakieś 50% widzów było tam tylko i wyłącznie dlatego...reszta tak jak ja przyszła do towarzystwa, a jakieś 20% to byli ludzie, którzy wiedzieli na co i dlaczego idą.
Angelique nie rozczarowała, uczyniła ten koncert lepiej strawnych i lżejszym, gdyby była sznasa jeszcze kiedyś ja usłyszeć to bardzo chętnie. Leszka Możdżera jak nie polubiłam kiedyś , tak i teraz..podobnie jak i Tomasz Stańki. Zbiorowisko oryginałów i świetnych muzyków, które spróbował zgrać Marcus Miller. Dla fanów rewelacja i genialny koncert, dla mnie warte zapamiętania chwile kiedy Marcus dołączał do swoich gosci i mogłam usłyszeć jego gitarę oraz saksofon...( gitara lepsza moim zdaniem).

i jak jej nie lubić...




awari 2011-08-21 16:41:05
skomentuj (1)
się zdziwiłam...
Andrzej Lepper nie żyje...policja , a za nią wszystkie media powtarzają wersję o samobójstwie.
To  co? Na Wawel z nim?? towarzystwo miałby tam doborowe. paru królów, rodziny krolewskie, kilku wojskowych oraz prezydent, którego imienia nie wolno wypowiadać...bo nie daj Boże zostanie się zaatakowanym przez bojówki PISSowskie...

miał dość...dobrej drogi Panie Lepper.


Tagi: watażka nie żyje
awari 2011-08-05 18:48:57
skomentuj (1)

design by Yennefer

for s z a b l o n 4 y o u

księga gości

2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad



Tagi

Morskie Oko - WOSP
Moje fotki z finału nad Morskim Okiem
Karpackie Finały WOSP i każdy wie, że gramy do końca świata i o jeden dzień dłużej!!!

Strefa Rammstein
Oficjalny fanclub w Polsce
Oficjalnie

szaroniebieska obsesja Awari
Dr Cullen
Horatio Caine fanlist burn, baby burn...CSI.Miami
wersja angielska2
wersja przeglądowa :)))
wersja włoska
wersja francuska

moje miejsca
Czajownia odkrycie z krakowskiego Kazimierza
Herbaciarnia

Awari Presents ( by me & my friends)
Rammsteinclub
Dziki.Włóczęga
fauna & flora
my travels
meet my cat
family & friends
my neighbourhood

Turystycznie
Bałtyccy Włóczykije
SKPT
Bąbelki z nimi na trasę
RWM dla łazików
National Geographic
Bieszczady smile baby smile :)))

tapetowanie
Tapety
Fractals
3D i nie tylko
anime-manga 1

ekartki
kartki mangowe
All4love
made in usa

klikanie wskazane
Cukrownia :)
budujemy polskie serce
Polska Strona Głodu

ciekawostki
Planete
Gdańsk - głosowanie ranking naszych cudów:)))
Galerie Fantasy
Wampiry Anny Rice
Imię po japońsku
RockMetalShop
Anime Gate
Luis Royo
Muzeum Dobranocek
Nonsensopedia
99 Rooms
Furiae
More Fantasy
Fantasy Art
chińskie wróżby
moje miasto - GDAŃSK
aresztuj kogo tylko chcesz!!!
o przyprawach po angielsku
średniowieczne jedzonko

trochę poezji
Haiku
młodzi gdańscy poeci

nieco prozy
Haruki Murakami
Jacek Santorski psychologia,filozofia i pokrewne - polecam.
uwolnij książkę!!!
tam kupuję książki
Andrzej Sapkowski
Joanna Chmielewska

moja muzyka
Pan od Dextera
Ania Dąbrowska
Michael Jackson
George Michael
mnóstwo muzy - texty
Sting
Vanessa Mae
Robbie Robertson
Lenny Kravitz
Nelly Furtado
Bon Jovi
Leonard Cohen
Masayuki Koga Japanese Shakuhachi Music

tam bywam
Areczek...złoooo i mroook
Komercyjna na tropie absurdu
Koza w Azji poznaję
Adam Gliniany - na nowo
Industrial Decay
Królewiczów Dwóch
Konrad
IGA
Wycie
Ulubieniec Marcina
Ashmodeus
Toroj
bratt dla wyciszenia emocji
Marzan poezja na trasie.
Lain
Pani Joanna sarkazm politycus
Rany boskie...
Kobiekcje Kobieta Kot
DeFu
Thevia
Mozzarella schowana za nieznanym hasłem:((( ktoś pomoże??
Małgośka
Arina
Straszny Ojciec w szponach biznesu i swoich kobiet:)))
Segna
Medycyna po dyplomie
Poznaj ją
Atrament
Will
Indi
ulica malinowa
Dantes
DeVillio Ciapek poprostu:)))
kamyk
radziecki termos Mama Igora:)))
Stworki Dwa przeniesieni do stolicy
Kiszczak Bestii wersja świata
Gaijin
zapach wina gdzieś jest, ale gdzie...
zapisane-w-brulionie
Zuzanna
hyde park

blog.pl

Dodatki na bloga
Locations of visitors to this page