|
|
||||||
|
|
tymczasem
w początkach mojej pracy na uczelni dowiedziałam się pewnego razu od studentów, że posiadam męża...i wieść ta krążyła dłuższy czas. nie wspomnę już o romansach jakie miałam z co ciekawszymi wizualnie studentami i profesorami...gdyby choć jedna z tych rzeczy była prawdą dawno by mnie tam nie było.
aczkolwiek wśród personelu płci pięknej pewną popularnością cieszyły się służbowe kursy na chirurgię...całkiem miłe dla oka tam widoki bywają:))
cóż jeszcze w pracy...ano następuje zmiana na stanowisku kierowniczym wymuszona przez przepisy i wykonana w tak paskudnym stylu, że lepiej nie mówić niczego czego by się potem żałowało. poza tym zaczynam mieć coraz większą alergię na przedstawicieli pewnego kraju arabskiego. niedobrze mi się robi, gdy muszę czytać kolejne maile świadczące o tym,że ich nadawca nie raczył przeczytać ze zrozumieniem tego co do niego poszło, ale za to doskonale umie robić operację typu - kopiuj-wklej...nie określając dokładnie tego czego chce zarzuca brak współpracy i złą wolę...ehhhh, nic to.
a tymczasem....szczęśliwego nowego roku...oby nie było gorzej niż w tym starym, a jedynie lepiej.
awari 2011-12-31 22:27:57 skomentuj (0) pewnego dnia w Sopocie...:))) ![]() można było spotkać na plaży pewnego Pana z zespołu Rammstein..... radosne uśmiechy zostaną nam na długo;))) Tagi: marzenia do spełnienia!!!! awari 2011-11-17 23:24:19 skomentuj (5) kochana rodzinka najlepsza jest na zdjęciu, i to tak z boku,aby łatwo było wyciąć...rzecz powszechnie znana. wszyscy mają lepiej lub gorzej w tej kwestii, ale mnie do szału doprowadza ostatnio kochana siostrzyczka z którą to rezyduję w jednym pokoju...otóż siostrzyczka ma najdroższą i kochana od ponad trzech tygodni jest przeziębiona i straszliwie kaszle budząc mnie po nocach, czasem nawet po kilka razy. nie poskutkowały i nie skutkują prośby, aby wreszcie ruszyła tyłek do lekarza. mordę rozdziera lepiej niż koparka, gdy o to najpierw prosiłam teraz to stanowi moją jedyną odpowiedź na jakiekolwiek zapytanie z jej strony. najpierw mówiła, że nie ma wypłaty, teraz mówi,że nie pójdzie...bo nie...nie ma innej odpowiedzi niż nie.nikt i nic nie jest w stanie wpłynąc na zmianę tej idotycznej postawy. szlag mnie trafia coraz większy, bo przez to jestem jeszcze mniej wyspana niż zwykle, a to w połączeniu z dużą ilością pracy nie wpływa najlepiej na dobry humor. brat z kolei rezydujący od paru lat w Anglii przyczepił się jak zwróciłam uwagę na idiotyczne kometarze jego znajomych pod zdjęciem mamy...że niby wiochę robię, no w sumie może tak, ale jakoś nie spodobało mi się, że jakieś obce osoby głupio komentują fotki mojej mamy, może to takie skrzywione wyspiarskie poczucie humoru im się udzieliło. rośnie we mnie coś dużego i bardzo niefajnego, może Kiszczak pożyczy mi jakiego kałacha i postrzelam sobie gdzieś... Tagi: kałacha poszukuję awari 2011-10-31 16:41:12 skomentuj (1) to wina Facebooka tylko i wyłącznie...przez Facebookowe nudne popołudnie, gdy akurat ulubiona gra doprowadziła do stanu bliskiego zawałowi, a także innym chorobom nagłym i gwałtownym przeglądałam artykuły, czytając lokalne portale. Natrafiłam wtedy na infromację o dniu otwartym stadionu PGE Arena w Gdańsku, potrzebowali wolontariuszy do pomocy. Przydzielona do pomocy stałam na jednej z bram licząc wchodzących takim klikaczem, wolontariusze jak w transie klikali nie widząc świata dookoła. Potem nam powiedzieli, że nawet jakieś kontrole i VIPy rozmaite chwalili pracę całej ekipy...ale dla mnie, nie wiem jak dla innych największą frajdą było wbiegnięcie na koniec na sam środek murawy boiska i radosna zabawa na oczach tłumu wychodzących gości;))) i tak w sierpniowe popołudnie zaczęła się kolejna przygoda, kolejny sposób na wypełnienie dnia. z akcji na akcję , darmowe oglądanie pokazów festiwalowych, czy też kierowanie ruchem na drodze krajowej podczas pikniku mobilności aktywnej - bo akurat organizator zapomniał tam kogoś postawić...ani policji, ani ochrony tylko dwie dziewczyny wysłane na ruchliwą drogę przez koordynatora. wrażenia nie do opisania, gdy stajeśz na wprost jadących aut próbując skierować je na właściwy parking...zwiedzanie stoczniowych zakamarków podczas kręcenia reklamy dla gry miejskiej, a potem powrót przez miasto w makijażu grubości paru centymetrów i walka z tonami podkładów i cieni przy zmywaniu tego z twarzy i reszty. gdzieś po drodze kolejne rozdanie dyplomów z Uniwersytetu Bałtyckiego i smutek na myśl, że to już koniec, że nie ma więcej kursów w tym projekcie. Gdynia znowu staje się miastem z innej planety odległym i obcym. Oswojony i na zawsze w pamieci zostaje ten kawałek na wzgórzach koło szkoły prowadzonej przez jezuitów, gdzie prowadzone były zajęcia na których nawet chemia była zrozumiała, a angielski budził śmiech. przeważnie nie mam czasu, staram się go nie mieć, być w biegu, ciągle w ruchu. awari 2011-10-22 13:33:32 skomentuj (2) bez komentarza...
Tagi: aaaaa!!!!!! awari 2011-09-14 23:41:09 skomentuj (0) jazzowe noce Dnia wczorajszego udałam się na koncert o niewiele mówiącej nazwie Marcus+ w ramach festiwalu Solidarity of Arts w Gdańsku, w ramach przyjemnego spędzenia wieczoru dołączyłam do znajomej ekipy z RWMu i poszliśmy...Szczerze mówiąc nie wiedziałam co robię i na co się wybieram pomimo obejrzenie kilku filmików z zeszłorocznego koncertu...i nie będąc fanką, ani tymbardziej nie gustując w tego typu muzyce spędziłam ok 4 godzin czekając na jedyny jasny dla mnie punkt programu Angelique Kidjo, która z lekka folkowo rozbujała publiczność. Tyle jazzowego grania i w takiej formie to nie dla mnie i dla wielu obecnych tam ludzi...zaproszone gwiazdy urządziły regularne jam session i owszem było to ciekawe i świetne, ale dla fanów gatunku, reszta stopniowo wymiękała mówiąc wprost...mając coraz bardziej dośc z ulgą powitała orkiestrę , która zagrała kilka utworów klasycznych. Uważam, że aby coś krytykować należy się z tym ,że tak powiem zapoznać, obejrzeć, czy też w tym przypadku posłuchać. Taki też był cel mojego wyjścia na koncert...nie bez znaczenia był też fakt, iż wspomniany koncert był darmowy...podejrzewam,że jakieś 50% widzów było tam tylko i wyłącznie dlatego...reszta tak jak ja przyszła do towarzystwa, a jakieś 20% to byli ludzie, którzy wiedzieli na co i dlaczego idą. Angelique nie rozczarowała, uczyniła ten koncert lepiej strawnych i lżejszym, gdyby była sznasa jeszcze kiedyś ja usłyszeć to bardzo chętnie. Leszka Możdżera jak nie polubiłam kiedyś , tak i teraz..podobnie jak i Tomasz Stańki. Zbiorowisko oryginałów i świetnych muzyków, które spróbował zgrać Marcus Miller. Dla fanów rewelacja i genialny koncert, dla mnie warte zapamiętania chwile kiedy Marcus dołączał do swoich gosci i mogłam usłyszeć jego gitarę oraz saksofon...( gitara lepsza moim zdaniem). i jak jej nie lubić... awari 2011-08-21 16:41:05 skomentuj (1) się zdziwiłam... Andrzej Lepper nie żyje...policja , a za nią wszystkie media powtarzają wersję o samobójstwie. To co? Na Wawel z nim?? towarzystwo miałby tam doborowe. paru królów, rodziny krolewskie, kilku wojskowych oraz prezydent, którego imienia nie wolno wypowiadać...bo nie daj Boże zostanie się zaatakowanym przez bojówki PISSowskie... miał dość...dobrej drogi Panie Lepper. Tagi: watażka nie żyje awari 2011-08-05 18:48:57 skomentuj (1)
design by Yennefer
|
|
2011 Tagi 112 działa. 3d mania aaaaa!!!!!! aniołek antonio banderas arakis arbuz bałtycka włóczega beta test bo trudno tak brat... carlsberg chłopiec zwany kawką ciacho ciąg dalszy nastąpi czarny czwartek dekalog demon diuna dlaczego nie dzieci dunaju dziecko w drodze... dzieła zebrane galeria gdzie moja nokia?! gdzie sprzedają siekiery??? góry hitler impresja świąteczna jak miło mija czas... jedziemy na koncert karpacki finał wośp karykatury kałacha poszukuję kichu kochajmy się wszyscy... komputer konieczne koszulka dla kiszczaka krakowskie nowiny kropki trzy ksiądz kursanctwo marzenia do spełnienia!!!! morskie oko morskie oko 2010 motyle muzyka na pokaz najodważniejszy pies świata natalka niezbędnik odważny ten maluch pielgrzymka poniedziałki przechadzka pułkownik rammstein rolemaster różowe wino siostra skleroza nie boli smarku smark...poszłam spać smoki i potwory specjalnie dla gaijin sylwestrowe szaroniebieskie dodatki taft tagów brak!!! tivoli to już jest koniec...koniec. traviata tu i teraz tęczowe pozdrowienia upsss dzwoni telefon:))) urlop w mieście kraków w biegu... w tramwaju watażka nie żyje wernisaż where the hell is matt wiatr wiertarka w tle wrażenie wypier..laj zabić kuriera!! znajoma banderasa ślub
Morskie Oko - WOSP
|
|||